
Jazda na rowerze to oczywiście również bardzo wymagające zajęcie. Przy takiej pogodzie, jaka nam obecnie panuje potrzeba wiele samozaparcia, żeby w ogóle wyjść z domu i postawić nogi na pedałach. Sytuacja ulega pogorszeniu wraz z kolejnymi kilometrami kiedy to wzniesienie zdaje się ciągnąć do nieba. A gdy ostatkiem sił uda się na nie wdrapać trzeba wciąż mocno pedałować, bo wiatr stwarza opór o sile czterdziestotonowej ciężarówki i wcale nie pomaga fakt, że jest z górki... Także łatwo nie jest. Tymczasem ja wciąż będąc w wannie wymyśliłem kolejny innowacyjny sposób na ułatwienie sobie jazdy poprzez ulepszenie "postawy aerodynamicznej" jeźdźca. Na załączonym obrazku (A. Contador) widać dużą lukę pomiędzy końcówką kasku a częścią piersiową kręgosłupa kolarza. Według mojej teorii, gdyby specjalnymi ćwiczeniami spowodować nienaturalne wygięcie kręgów w kierunku "do tyłu", obszar w którym opływające powietrze powoduje niekorzystne zawirowania mógłby zostać zniwelowany, a na pewno zmniejszony. Zatem polecam wszystkim dyrektorom, prezesom i działaczom, żeby do swoich klubów rekrutowali jedynie młodzików z wadą postawy, którzy trzydzieści sześć procent swojego wolnego czasu spędzają przed komputerem, siedząc na jednej nodze, śledzą wyniki wielkich tourów.

Prawda, że moje pomysły są bardzo niekonwencjonalne? Bo nie sztuka w tym jak polepszyć czas coś odejmując, lecz dodając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz